Powrót do listy wiadomości Dodano: 2018-03-28   |  Ostatnia aktualizacja: 2018-03-28
Powstrzymywanie gorączki przy infekcji grypowej szkodzi
Pixabay, CC0
Pixabay, CC0

Jak stwierdza prof. Wiesław Kozak z UMK w Toruniu gorączka nie występuje obecnie już u ok. 80% chorujących na grypę. Powstrzymywanie wysokiej temperatury znacząco jednak wydłuża czas groźnej infekcji wirusowej. Dlatego zdaniem profesora blokowanie gorączki i zażywanie leków aspirynopodobnych przy infekcjach wirusowych jest bezsensowne.

"To nieracjonalne działanie z naszej strony - mówi prof. Kozak. Oczywiście - blokujemy w ten sposób wszystkie elementy fazy ostrej - ból mięśni, spadek libido pacjenta, ale infekcja przebiega, rozszerza się. Bez przyblokowania syntezy cząsteczek wirusa, które powoduje wysoka temperatura, w naszych komórkach infekcja będzie bez przerwy się rozwijać."

Tymczasem przedłużająca się infekcja wywołana grypą może mieć bardzo poważne następstwa - m.in. może przerodzić się w autoimmunoagresję np. nerek czy osłabienie mięśni sercowych. W ocenie prof. Kozaka Polacy zdecydowanie nadużywają środków przeciwgorączkowych i przeciwbólowych - nie poprawiają tym samym stanu swojego zdrowia, tylko je degradują.

"Jest to nasza własna reakcja na zakażenie infekcją wirusową – dodaje profesor. Tak jest w przypadku wielu innych wirusów, np. ospy. Wirus ten również wywołuje gorączkę, ale pacjenci oczywiście od razu ją zbijają i wówczas ta infekcja trwa i trwa, ciągnie się dużo dłużej niż w przypadku, gdybyśmy gorączki nie zbijali."

(mk)

Kategoria wiadomości:

Inne

Źródło:
PAP

Komentarze (0)

Możesz być pierwszą osobą, która skomentuje tę wiadomość. Wystarczy, że skorzystasz z formularza poniżej.

Wystąpiły błędy. Prosimy poprawić formularz i spróbować ponownie.
Twój komentarz :